Wielu uchodźców i wypędzonych z początku pracowało w niewyuczonych wcześniej zawodach lub było bezrobotnych. Tylko nielicznym udało się odzyskać przedwojenny status zawodowy. Najciężej dotknęło to chłopów, przede wszystkim z Prus Wschodnich, gdyż w gospodarce rolnej nie było wolnych miejsc pracy. Ci, którzy przedtem byli samodzielnymi przedsiębiorcami, a teraz musieli zarabiać na życie pracą najemną lub dniówkową, byli szczególnie przygnębieni utratą dotychczasowego statusu. Bez korzeni w „nowym domu”, byli zmuszeni do mobilności i w ten sposób wypełniali luki w tworzącej się gospodarce usługowej. Ich elastyczność, mobilność i wysoka motywacja do pracy znacząco przyczyniły się do niemieckiego „cudu gospodarczego”.
Oprócz różnic ekonomicznych z początku zauważano także różnice kulturowe, społeczne i religijne między lokalnymi mieszkańcami a przybyszami, co często prowadziło do napięć. Minęło wiele lat, zanim wspólne świętowanie, zawieranie małżeństw i wspólna praca nad odbudową kraju stały się oczywistością.
Zdjęcia:
1.) Piekarnia i cukiernia Sackheim nr 39 w Królewcu, Zdjęcie: prywatne
2.) Piekarnia i cukiernia Herberta Zimmermanna z 1957 roku przy ulicy Scharnhorststraße w Lüneburgu. Zdjęcie: prywatne
Pochodzący z Królewca mistrz cukiernictwa i specjalista od wyrobu marcepanu Herbert Zimmermann zbudował w Lüneburgu podstawy nowej egzystencji. W 1950 r. wydzierżawił piekarnię przy Salzstraße, a już w 1954 r. mógł otworzyć własną cukiernię w nowo wybudowanym budynku przy Scharnhorststraße. Następnie jego córka Helga wraz z mężem Güntherem Kamphausem przez wiele lat prowadziła Piekarnię „Turm”, gdzie oferowała marcepanowe słodycze według przepisu z Prus Wschodnich.